Doszłam do wniosku, że ten rok obejdzie się bez postanowień. Bo i po co mi one, skoro (jak to bywało w poprzednich latach) ich spełnienie będzie dla mnie niemożliwe, lub po prostu nie będzie mi się chciało. Nie chcę sobie planować, co będę robiła, jak i kiedy. Po co to?! Albo znowu będę się obijać, rozmyślając od czasu do czasu o jakiejś przyszłości, albo po prostu będę żyła.
Lista postanowień noworocznych w pamiętniku pusta. I cieszę się z tego. Teraz po prostu mogę zapełniać kartki rzeczami, które zrobiłam, a nie którymi sobie postawiłam za główne osiągnięcie. Poza tym.. jak żyć z wyrzeczeniami, bądź mieć na sumieniu plany niespełnione?
![]() |
| Źródło: Własne |
Moja życiowa ścieżka jest otwarta. Bez zbędnych zadań do wykonania. Tyle ile mnie spotka, ile razy będę upadać, podnosić się, wspierać, podawać pomocną dłoń, ile zrealizuję, tyle zapamiętam na całe życie. Nie chcę się ograniczać!

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz