7 października 2014

chwila refleksji

W przerwie między czytaniem książek, załatwianiem spraw związanych z uczelnią i szukaniem dodatkowej pracy, zaczęłam się zastanawiać. Przez ostatnie trzy miesiące miałam wakacje - ostatnie już chyba w moim życiu. Dochodzę do pewnego wieku i czasu, z którego nie ma już powrotu, mimo że tak bardzo chciałabym cofnąć czas i nadal czuć się beztrosko. Jednak to nieuniknione.

Będzie brakować mi chodzenia na uczelnię, uczenia się wszędzie, gdzie to tylko możliwe, tych milionów rozmów ze znajomymi z roku. Łażenia za wykładowcą i czasem proszenia o "zal.". Ale najbardziej będzie mi szkoda tego, że wolność kończy się w moim życiu. Przychodzi pora na myślenie o przyszłości, stanie się osobą odpowiedzialną za siebie i wszystkie osoby w moim najbliższym otoczeniu. W prawdzie mam jeszcze mnóstwo czasu na małżeństwo oraz zostanie matką, jednak mimo wszystko czas trochę o tym pomyśleć, aby nie obudzić się z "ręką w nocniku", gdy już ten moment w moim życiu nastąpi.
Chwilami mam ochotę wrócić do liceum, gdy świat był zupełnie inny, a plany na przyszłość nie miały żadnego zalążka w mojej głowie. W tym okresie czas się zatrzymał. Ważne były krótkie lub długie miłostki, staranie się wyrazić to, co siedzi we mnie. Wyobraźnia. Szaleństwo. Brak zamartwień o rzeczy doczesne.
Na studiach było podobnie, choć trochę więcej odpowiedzialności. Mieszkanie daleko od domu, narzeczony. Wiele się zmieniło. Ciężko było mi się dopasować, w sumie to nadal czuję, jakbym tam nie pasowała. Ale mimo wszystko to dobry okres w moim życiu. Pozwolił mi odnaleźć siebie, tym kim jestem, co chcę od życia. 
Będąc dzieckiem chcemy być dorośli, a będąc dorosłym żałujemy, że dzieciństwo trwało tak krótko.


Źródło: Własne

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz