Będzie brakować mi chodzenia na uczelnię, uczenia się wszędzie, gdzie to tylko możliwe, tych milionów rozmów ze znajomymi z roku. Łażenia za wykładowcą i czasem proszenia o "zal.". Ale najbardziej będzie mi szkoda tego, że wolność kończy się w moim życiu. Przychodzi pora na myślenie o przyszłości, stanie się osobą odpowiedzialną za siebie i wszystkie osoby w moim najbliższym otoczeniu. W prawdzie mam jeszcze mnóstwo czasu na małżeństwo oraz zostanie matką, jednak mimo wszystko czas trochę o tym pomyśleć, aby nie obudzić się z "ręką w nocniku", gdy już ten moment w moim życiu nastąpi.
Chwilami mam ochotę wrócić do liceum, gdy świat był zupełnie inny, a plany na przyszłość nie miały żadnego zalążka w mojej głowie. W tym okresie czas się zatrzymał. Ważne były krótkie lub długie miłostki, staranie się wyrazić to, co siedzi we mnie. Wyobraźnia. Szaleństwo. Brak zamartwień o rzeczy doczesne.
Na studiach było podobnie, choć trochę więcej odpowiedzialności. Mieszkanie daleko od domu, narzeczony. Wiele się zmieniło. Ciężko było mi się dopasować, w sumie to nadal czuję, jakbym tam nie pasowała. Ale mimo wszystko to dobry okres w moim życiu. Pozwolił mi odnaleźć siebie, tym kim jestem, co chcę od życia.
Będąc dzieckiem chcemy być dorośli, a będąc dorosłym żałujemy, że dzieciństwo trwało tak krótko.
![]() |
| Źródło: Własne |

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz