5 października 2014

Moje przygody z Johnnym

Ostatnie wakacje w moim życiu miałam spędzić niesamowicie. Niestety z kilku powodów moje plany nie mogły zostać zrealizowane. Tak więc nudząc się któryś już z rzędu dzień, doszłam do wniosku, że miło by było rozpocząć przygodę z Terry'm Pratchett'em. 

Pełna determinacji poszłam do pobliskiej biblioteki i się załamałam. Znalazłam tam tylko dwie książki człowieka, który w swoim życiu napisał około 40 książek dotyczących Świata Dysku, a w swoim dorobku pisarskim ma ich znacznie więcej. Cóż tu dużo mówić - widocznie czytelnicy z mojej wioski nie przepadają za taką fantastyką (na regale z wywieszoną kartką FANTASTYKA, znalazłam wszystkie części "Zmierzchu", "Pamiętników Wampirów" i różnych takich głupot dla dojrzewających nastolatek). 
Zmuszona właściwie brakiem wyboru, wypożyczyłam "Johnny i zmarli". Książka ta miała mi umilić podróż pociągiem, jednak nie zdążyła. Przeczytałam ją w niecałe popołudnie. Rzadko zdarza mi się wciągnąć aż tak, że wszystko co mnie otacza nie ma znaczenia. 

"Johnny i zmarli" to druga część przygód tytułowego bohatera, a mimo to nie robiło to żadnej różnicy od której części się zaczyna. 

Źródło: Własne


"- Najlepszy mój numer to ucieczka pod wodą z zaplombowanego worka z sześciometrowym łańcuchem i trzema parami kajdanek.- Ile razy się to panu udało? - Johnny był pod wrażeniem.- Prawie raz."

Nie spodziewałam się nigdy po sobie, że książka o nastolatku, który pomaga uratować cmentarz, bo "żyją" na nim zmarli, których tylko on widzi i których tylko on rozumie, może sprawić, że będę płakać ze śmiechu z niektórych rozmów, a tym bardziej, że będę miała ochotę na jeszcze więcej historii z życia Johnny'ego i jego przyjaciół.

"- (...) Stanley "Błądzący" Roundway. Grał w drużynie Blackbury Wanderers. Tu jest nekrolog prawie na pół strony.- Dobry był? Piłkarz, nie nekrolog.- Pisze, że strzelił rekordową ilość bramek.- Brzmi nieźle - ocenił Wobbler.- Samobójczych."

Dopiero po pewnym czasie zachęcona drugą częścią przygód Johnny'ego, postanowiłam wypożyczyć dwie pozostałe. Dodatkowo do "Johnny i Bomba" oraz "Tylko Ty Możesz Uratować Ludzkość" znalazłam książkę "Kot w stanie czystym". 

Źródło: Własne
Jak to ja, serię o Johnnym nie zaczęłam od początku. A więc następną książką była trzecia część - "Johnny i Bomba". Można się domyślić, że chodzi tutaj o jakąś bombę i związaną z nastoletnim bohaterem historię. I choć wszystko napisane było podobnym stylem do poprzedniej części, to czegoś mi tutaj brakowało. Może większej ilości humorystycznych sytuacji, które sprawiłyby, że na mojej twarzy pojawi się uśmiech? Sama do końca nie wiem, choć wciąż byłam zachwycona tym, co ofiarował mi do przeczytania Pratchett. 

Źródło: Własne


"- Bigmac, możesz mi powiedzieć, dlaczego mam wrażenie, że czegoś nie zrozumiałeś? - spytał niezwykle spokojnie Johnny.- Mówiłem mu! - jęknął Yo-less. - Ale nie słuchał.- Ten w sklepie zaklinał się, że nosili to w czasie całej wojny - oburzył się Bogmac. - No to w czterdziestym pierwszym też, nie?- Owszem. - Kristy odzyskała zdolność mowy. - Ale nie sądzisz, że ludzie mogą zauważyć, że to niemiecki mundur?- Naprawdę? - Bigmac był wstrząśnięty. - Myślałem, że Yo-less sobie jaja robi... Przecież oni mieli swastyki i inne takie.- To gestapo. A ty sobie wybrałeś najpopularniejszy uniform szeregowego Wehrmachtu. To była ich armia i co jak co, ale ten mundur wszyscy znają."

No i kiedy dwie z trzech części były przeczytane, a w sumie "pochłonięte", należało zabrać się za ostatnią, czyli pierwszą - "Tylko Ty Możesz Uratować Ludzkość".

Źródło: Własne
I w sumie wtedy się zawiodłam. Myślałam, że pierwsza z części serii o Johnnym Maxwellu będzie wyjątkowa, zachęcająca do przeczytania następnych. Okazało się, że na samym początku trafiłam na najlepszą historię o Johnnym i duchach z cmentarza. Jakby los chciał, żebym właśnie od tej części zaczęła. Historia o grze, pomocy innemu światu. Coś mi tutaj nie zagrało. Wiem, że Pratchetta stać na coś lepszego, więc dlaczego zrobił coś takiego? 

" *frytek - męska odmiana frytki, tłumacz całkowicie zgadza się z autorem - takowe istnieją."

Lecz mimo wszystko jestem zadowolona. Niewiele książek, w sumie napisanych dla nastoletnich osób, przypada mi do gustu. A te trzy wywarły na mnie bardzo miłe wrażenie.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz