21 listopada 2014

Nie odwracaj się za siebie!

Nie wiem dokładnie co dzieje się w moim życiu. Wszystko wygląda na skomplikowane, utrudniające mi normalne funkcjonowanie. Jakby cały świat przeciwstawił się właśnie mi, a przecież jestem tylko niewielką i nic nieznaczącą istotą w tej pochrzanionej rzeczywistości.
Szarość i nuda zakrada się w moją duszę - a może wiecznie tam była, tylko ją głęboko chowałam?
Czuję się pusta, jakby zepsuta - sama siebie zepsułam? A może wykorzystałam już wszystkie możliwości i nie ma już dla mnie na tym świecie nic, co mogłabym zrobić, w czym czułabym się dobrze? Każda nowa rzecz, którą zaczynam robić, wydaje się bezsensowna. Tak jakby brak mi natchnienia, motywacji. 
Wyobraźnia! To było coś, co zawsze popychało mnie do przodu. Brak choć części fantazji i marzeń sprawił, że zaczęłam gnić.. od środka gnić. Starzeję się, a może to tymczasowy brak chęci? Może jedno i drugie? Znów w mojej głowie za dużo pytań, na które nigdy nie znajdę odpowiedzi, choć szczerze - nigdy ich nie szukałam.
... jak w tym wieku można mieć takie problemy...


Świat wali mi się na głowę, przytłacza swoją obojętnością i bezinteresownością. 

Patrzę w prawo - brak zrozumienia. 
Patrzę w lewo - żadnego wsparcia.
Patrzę w dół - niby stąpam po twardym gruncie, ale skąd mam wiedzieć, kiedy wpadnę w jakąś dziurę i zagubię się na zawsze?
Patrzę w górę - modlę się, proszę, błagam, krzyczę, płaczę. O choć jakikolwiek znak, żebym się nie poddawała. Że coś na mnie czeka, jakiś ważny plan.


Beznadzieja. Gdzie do cholery jest to światło na końcu tunelu?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz