Diagnoza nie do końca potwierdzona, ale 90 procent szans na pozytywny rezultat. Mogę nigdy nie mieć dzieci. Przerażająca perspektywa przyszłości. A przecież ja tak naprawdę zawsze chciałam założyć prawdziwą rodzinę. Niekoniecznie teraz, ale kiedyś... w przyszłości. Nosić pod sercem 9 miesięcy, patrzeć jak tworzy się dzieło - nowy człowiek. Poczuć pierwsze kopnięcie, potem urodzić choćby w męczarniach. Patrzeć jak się uśmiecha, płacze. Stawiać z nim pierwsze kroki, pierwsza jazda na rowerze. Gdy po raz pierwszy nie będzie nocować w domu. Martwić się, przejmować, zadręczać, cieszyć z każdego (nawet małego) sukcesu. Widzieć jak dorasta, staje się nastolatkiem, dorosłą osobą. Potem "wyfruwa" z gniazda i zakłada własną rodzinę.
I wiedzieć, wiedzieć że zrobiłam wszystko przez cały ten okres, odkąd tylko zaszłam w ciążę, by stał się człowiekiem szczęśliwym, który potrafi docenić życie własne i innych. By był kimś...
![]() |
| Źródło: Własne |

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz