9 grudnia 2014

Wpis z pamiętnika

No tak.. Teraz dopiero dostrzegam, jak coś, czego bardzo w życiu nie chciałam, znaczy wiele dla mnie. Ach... Ludzie mają problemy. Takie ze mnie EMO było... Miałam bezpodstawne i bezsensowne problemy. Głupia kłótnia lub po prostu myśli nie te, bądź zwykłe nieporozumienie, a ja już chciałam umrzeć lub uciec daleko stąd. A teraz?
Diagnoza nie do końca potwierdzona, ale 90 procent szans na pozytywny rezultat. Mogę nigdy nie mieć dzieci. Przerażająca perspektywa przyszłości. A przecież ja tak naprawdę zawsze chciałam założyć prawdziwą rodzinę. Niekoniecznie teraz, ale kiedyś... w przyszłości. Nosić pod sercem 9 miesięcy, patrzeć jak tworzy się dzieło - nowy człowiek. Poczuć pierwsze kopnięcie, potem urodzić choćby w męczarniach. Patrzeć jak się uśmiecha, płacze. Stawiać z nim pierwsze kroki, pierwsza jazda na rowerze. Gdy po raz pierwszy nie będzie nocować w domu. Martwić się, przejmować, zadręczać, cieszyć z każdego (nawet małego) sukcesu. Widzieć jak dorasta, staje się nastolatkiem, dorosłą osobą. Potem "wyfruwa" z gniazda i zakłada własną rodzinę. 
I wiedzieć, wiedzieć że zrobiłam wszystko przez cały ten okres, odkąd tylko zaszłam w ciążę, by stał się człowiekiem szczęśliwym, który potrafi docenić życie własne i innych. By był kimś...

Źródło: Własne

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz