- Obudź się! Na nic moje starania, na nic wkładanie ci do głowy, że musisz coś zrobić ze swoim życiem. Ciągle tylko śpisz! Pieniędzy nie masz, do pracy nie chce ci się chodzić. Nic w życiu nie osiągniesz! Będziesz jednym wielkim ZEREM! Jak to tak może być?! Żadnych znajomych, doświadczenia zawodowego. Już dawno powinnam była cię wykopać z domu! Może jakbyś spała pod mostem i żebrała o jedzenie to w końcu byś coś zrozumiała! Ach.. dlaczego nie mogę mieć normalnej, ułożonej i pięknej córki?! Dlaczego los pokarał mnie taką...
Dźwięk budzika wyzwolił Emily z koszmaru. Tak przynajmniej jej się wydawało. Nagle do jej świadomości dotarło, że marnuje swoje życie. Przecież praca na kasie w kolejnym supermarkecie to nie jest szczyt marzeń. Przynajmniej dla większości ludzi. Pobudki o 3.30 nie należały do najprzyjemniejszych, jednak to powroty do pustego mieszkania sprawiały, że miała ochotę mocniej zacisnąć pętlę na szyi. Szybka poranna toaleta i w pośpiechu jedzone śniadanie pośród wszędobylskich pustych butelek po piwie. Tylko w ten sposób potrafiła wcisnąć głęboko w podświadomość swoje rozterki.
"Jesteś piękna! Ważna i mądra! Dasz radę! Na przekór matce dojdziesz do czegoś w życiu, tylko potrzebujesz czasu" - powtarzała w myślach, choć do końca sama w to nie wierzyła.
Stojąc w przedpokoju i szukając w głębi szafy butów, kątem oka zauważyła coś dziwnego w odbiciu lustra. Na początku nie zwróciła na to zbytniej uwagi, jednak po pewnym czasie poczuła, że ktoś jej się przygląda. Przyjrzała się dokładnie i dostrzegła postać. Nie siebie - w końcu dobrze wiedziała jak wygląda. Przetarła oczy z przekonaniem, że jeszcze śni. Nie śniła. Coś, a raczej ktoś pojawił się w odbiciu popękanego ze starości lustra. Niewyraźna postać wykonała gest, który nie mówił ani o złych, ani dobrych zamiarach. I zniknęła.
Emily przysiadła na podłodze i podparta o ścianę przyglądała się z zainteresowaniem połączonym ze strachem w lustro.
- Coś mi się przywidziało - powiedziała na głos, jakby starając się sama zapewnić - Wariuję już od tego wszystkiego!
Wstając niepewnie, zabrała szybko torebkę z kuchni i pędząc do drzwi starała się nie zerkać w stronę lustra. Jednak jakaś wewnętrzna siła kazała jej spojrzeć i upewnić się, że to nie była jej wyobraźnia. W odbiciu przyglądała się jej młoda dziewczyna. Jej oczy były czerwone i smutne.
- To tylko ja. Tylko ja jestem w tym mieszkaniu. I tylko ja jestem dla siebie potworem.
Chcę więcej i się dowiedzieć co było w lustrze :D
OdpowiedzUsuńPostać była :) poczekaj grzecznie
OdpowiedzUsuńja też chcę wiedzieć! :) /Cieciep/
OdpowiedzUsuń